Od pasa w dół – Jelito w roli głównej!

Od pasa w dół – Jelito w roli głównej!

Zdrowe jelito to nasz sojusznik!

Każdego dnia wykonuje dla nas ciężką, mozolną i niesamowicie ważną pracę. Z jego kondycją wiąże się nasz stan zdrowia – zarówno ten fizyczny jak i ten psychiczny(!). Wnętrze jelita to oddzielny mikrokosmos, tętniący życiem i rządzący się swoimi prawami. Warto pochylić się nad treścią jaką pozostawiamy w toalecie – powie nam wiele o kondycji naszego organizmu. 

W temacie jelit dla Czytelniczek (i Czytelników) Women’s Matters – farmaceuta, pan Zbigniew Dreczko.

Zapraszam!

Jak tracę wenę twórczą do pisania o przypadłościach jelit, zaraz zaglądam na odpowiednie portale typu J-elita i podobne lub grupy na  FB, gdzie jest istna kopalnia w tym właśnie temacie.

Wystarczy przeczytać kilka postów, nawet wyrywkowo, a ma się zaraz przynajmniej kilka powodów do interpretacji danych przypadków.

Część tych wpisów to wołanie o pomoc, część to żarty z samych siebie i innych, a część to całkiem niezłe relacje i wnioski z codzienności głównie spędzonej  w toalecie.

Wszyscy  informują o początkach swojego problemu, a nawet o powodach jego powstania. Zauważyłem, że większość już po 6-8 miesiącach ma duży problem psychiczny z akceptacją sytuacji i zastanowieniem się co zrobić dalej.

Poczucie bezradności z powodu silnych dolegliwości, aż wykluczających z normalnego życia i po jakimś czasie wprowadzających w stan upokorzenia.

Dlaczego tak jest? Moim zdaniem powodów jest kilka i są one już swoistego rodzaju klasyką tematu ze sporą trudnością do wprowadzenia zmian.

Początek schorzenia często pojawia się nagle i ostro. Biegunka, bóle i krwawienia. W popłochu pierwsze myśli to „konsultacja” przez internet. Coś na zasadzie: „Słuchajcie, mam krew w sedesie od kilku dni. Co to może być? Może to hemoroidy? Ktoś to miał? „ I seria porad opóźnia pójście do gastroenterologa.

Po kilku tygodniach jest jeszcze gorzej. Polecane „dobre rady” nie dają oczekiwanej poprawy.

W końcu wizyta u lekarza. Po wizycie diagnoza, najczęściej taka trochę ani wte ani wewte.

Nawet po kolonoskopii i wyniku histopatologicznym, ustalenie czy to jest ewidentnie nieswoiste zapalenie jelita, czy choroba Leśniowskiego – Crohna, czy Colitis ulcerosa (wrzodziejące zapalenie jelita) jest jednak trochę trudne.

Jednak schemat traktowania dalej farmakologicznie i psychologicznie jest cały czas taki sam.

Nie traktuje się tych przypadków indywidualnie. A każdy taki przypadek jest indywidualny! Sztanca i procedura. Efektem jest dojście do stanu totalnej zapaści psychicznej, anemizacji i uczucia końca świata.

 

Szczęściem jest, jeśli pojawi się na jakiś czas chociaż kilkutygodniowa remisja. I ona bywa najczęściej w pierwszych miesiącach po rozpoczęciu ciężkiej terapii sterydami, sulfasalazyną, czy mesalazyną i imunosupresantami.

Dieta najczęściej traktowana jest na zasadzie: „można jeść co się chce i na co ma się ochotę”.

A tu nagle jednak jest powrót objawów i to z „odrobieniem sobie” przez chorobę za tą pozorną ciszę i za ten okres sielanki. Powrót to jazda!

Bez wyłączenia się z pracy niemożliwa do przeżycia.

Z autopsji i wiedzy wyuczonej uważam, że lepszą drogą jest wsłuchanie się we własny organizm.

Oczywiście czytanie i wiedza o mechanizmach powstawania tej specyficznej autoagresji na własne komórki jest wskazana. Warto jednak powiązać tę wiedzę ze spostrzeżeniami, zapisywać je i analizować.

Nie popadać w schematy, nie kopiować cudzych metod w całości. Brać je pod uwagę, ale dostosować dla swojego przypadku.

Warto jednak stosować wspólny mianownik do codziennego postępowania w tych schorzeniach, a mianowicie wysokiej jakości probiotyki.

Najlepiej jak są to probiotyki o ludzkim pochodzeniu (hodowla i selekcja na materiale pozyskanym od ludzi, a nie od zwierząt), ze względu na bardzo dużą siłę przylegania do powierzchni jelita i innych walorach właściwym wyłącznie tego typu koloniom, o czym na zakończenie.

Ten wspólny mianownik sprawdza się w każdym przypadku, nawet jeśli na początek sprawia nieco drobnych kłopotów. Są to najczęściej nadmierne wzdęcia i gazowanie oraz czasami jednak utrzymujące się wolne stolce.

Po kilku dniach sytuacja pod tym względem stabilizuje się zauważalnie, a zachowanie ciągłości stosowania probiotyku zapewni w następnych tygodniach i miesiącach ochronę ścian jelita i stopniową jego odbudowę.

Żeby nie konkurować z tą szansą na dłuższą remisję lub cofnięcie się objawów do stanu w którym można zupełnie normalnie funkcjonować, powinno się wprowadzić kilka zmian w diecie i wspomaganiu wygajania delikatnej, jednokomórkowej warstwy śluzówki jelita.

Zrezygnować z nabiału z mleka krowiego w każdej postaci (oprócz masła 82%). Można bez tego żyć, a  pozytywny efekt niejedzenia po 2-3 tygodniach jest bardzo widoczny. Pieczywo polecam lekkie i możliwie bezdrożdżowe. Ciężkie, z mąką żytnią 2000, jak w chlebie razowym, jest zbyt szorstkie dla śluzówki jelita  i utrudnia dochodzenie do wygojenia śluzówki.

Mięso, warzywa powinny być gotowane lub duszone.

Polecałbym też 3 tygodniowe, z przerwą następne trzy tygodnie, picie 2 x dziennie odwaru ziołowego składającego się w równych częściach z suszonego ziela glistnika, suszonego ziela bodziszka, kłącza kuklika i suszonej kory La pacho.

Jeśli udałoby się zdobyć suszone gałązki i liście ze znanego z ogrodów Perukowca podolskiego i dołożyć do tej mieszanki, to byłoby jeszcze lepiej.

Oprócz tego można, jeśli się lubi ten zabieg, a jeśli nie, to radziłbym go polubić i zrobić 2 – 3 razy w tygodniu lewatywę z maceratu z suszonego ziela glistnika. Macerat z jednej łyżeczki ziela w 250 ml wody, odstawić na 4-6 godzin.

Przecedzić i robić lewatywę przez 4 tygodnie.

Pamiętać też należy o tym, że jelita, mimo że cały czas mają styczność z pokarmem, mogą być i najczęściej są wygłodzone. To hamuje ich samoregenerację.

Komórki nabłonka, aby nie powstawały między nimi przerwy- tzw. dziurawe jelito- muszą być dożywione.

O przeciekającym jelicie – zobacz TUTAJ

Oprócz masła, naturalnego źródła maślanu sodowego i GABA, można stosować dodatkowo wysokiej jakości suplementy zawierające maślan oraz oleje roślinne i suplementy uzupełniające nienasycone kwasy tłuszczowe.

Ważne jest również zwrócenie bacznej uwagi na stosowanie leków przeciwbólowych i rozkurczowych oraz obniżających wydzielanie kwasów żołądkowych.

Rzeczą wydawałoby się oczywistą jest stosowanie tych leków w przypadku występowania bóli. A bóle są często i nawet bardzo często. Bóle brzucha, bóle mięśni, stawów i często nadkwasota.

Niestety, wszelkie niesterydowe środki przeciwbólowe są niewskazane i lepiej ich unikać.

Lepiej stosować domowe, zaradcze sposoby na te ciężkie chwile. Krótko mówiąc, to co polepszymy zaraz pogorszymy (patrz ulotki do tych leków).

 

Sterydowe leki zalecane w leczeniu chorób jelit mają zły wpływ na śluzówkę żołądka. Zresztą po kilku tygodniach również na śluzówkę jelit.

W typowych terapiach chorób jelit polecane jest też równoległe stosowanie preparatów zobojętniających treść żołądkową lub hamujących wydzielania kwasu, np. prazole – leki z grupy inhibitorów pompy protonowej, zmniejszające wydzielanie do światła żołądka jonów wodorowych.

Zmniejszenie kwaśności soku żołądkowego prowadzi do zwiększenia liczby bakterii  patogennych występujących fizjologicznie w przewodzie pokarmowym. Doprowadzić to może do występowania częściej zakażeń przewodu pokarmowego bakteriami Salmonella Campylobacter i pogorszeniem już obecnego stanu zapalnego.

Również wzrasta ryzyko przepuszczania przez żołądek (bariera kwasowa) drobnoustrojów chorobotwórczych pochodzących z zewnątrz, a dostających się przez jamę ustną. Jeżeli jest zupełnie niemożliwe wyłączenie tych leków z użycia, należy jeszcze bardziej zwiększyć dzienną porcję pobieranych probiotyków.

Probiotyki są więc nieodzownym składnikiem codziennego zachowania w przypadku zachorowania na jakąkolwiek chorobę jelit.

Bakterie szczepu Lactobacillus oraz bifidobakterie obecne w preparatach probiotycznych działają wielokierunkowo.

Mechanicznie chronią ścianę jelita dokując jak statki kosmiczne do bazy na śluzówce jelita, oraz produkują substancje bakteriostatyczne oraz bakteriobójcze.

Produkują kwas mlekowy, dzięki czemu obniżają odczyn pH jelit i w ten sposób bezpośrednio zwalczają mikroorganizmy chorobotwórcze i potencjalnie chorobotwórcze.

Jako jedyne w naszym organizmie produkują witaminy B i K oraz poprawiają ukrwienie błony śluzowej jelit.

Oczywistym jest, że ich rola rozkładania niewchłoniętych resztek pokarmu, jest szczególnie ważna ze względu na charakter procesów gnilnych zachodzących w jelicie grubym.

W ten sposób ograniczają znacznie możliwość powstawania chorób nowotworowych.

To tylko niewielki fragment z zalet stosowania probiotyków w czasie trwania już stanu zapalnego w jelitach. Najlepszym jest jednak profilaktyczne ich zastosowanie i przeprowadzenie niejako resetu w naszych jelitach tak, aby wyeliminować nadmiar patogenów i zwiększyć przewagę dobroczynnych bakterii. Dwa do trzech razy w roku po dwa tygodnie dwa razy dziennie probiotyk.

 Co osiągniemy u nas i u naszych dzieci?

Poprawimy wchłanianie witamin i minerałów z pożywienia, np. wapnia wspomagając w ten sposób odpowiednią jego ilość w  tkance kostnej a i też zdrowy rozwój dziecka.

Oczywistym jest, że wspomożemy układ odpornościowy i mechanizmy obronne organizmu oraz złagodzimy objawy alergii pokarmowych (również na przyszłość), a także ochronimy się przed chorobami infekcyjnymi.

Także przed infekcjami u dzieci przebywającymi w zespole innych dzieci, np. przedszkole, szkoła.

Nie pominę tu odbudowy mikroflory jelitowej i uszkodzonej śluzówki jelita po kuracji antybiotykowej. Na koniec polecę na  poprawę jakości skóry, aby również zapobiec egzemom, atopowym zapaleniom skóry, czy trądzikowi.

Na zdrowie!

Pozdrawiam

mgr farm. Zbigniew Dreczko

 

wysokiej jakości probiotyki znajdziesz w sklepie Women’s Matters

 Proszę podziel się tym artykułem z innymi. Budujmy świadomość na temat zdrowia jelit!

 



mag farm. Zbigniew Dreczko

absolwent Wydziału Techniki Farmaceutycznej przy MSZ nr.2 w Łodzi (1975-1977)

absolwent łódzkiej Akademii Medycznej Wydziału Farmacji
specjalizacja: Produkcja Środków Leczniczych (1977-1982).

Od ponad 30. lat zainteresowania związane z homeopatią i medycyną naturalną. Prowadziłem aptekę o profilu homeopatycznym i później kilkanaście lat do 2008 roku firmę Helifarm sp. z o.- przedstawiciela na Polskę leków homeopatycznych firmy Wala Heilmittel GmbH z Niemiec.

W wyniku niekorzystnej dla Polski harmonizacji rynku leków homeopatycznych, leki firmy Wala zostały, jak i kilku innych znanych firm, wycofane z Polski. Od tego czasu Helifarm (www.helifarm.pl) zajmuje się dystrybucją wyłącznie wysokiej jakości naturalnych suplementów diety i certyfikowanych kosmetyków naturalnych.
Od ponad 10. lat interesuję się przyczynami powstawania chorób autoagrasyjnych, a zwłaszcza chorób jelit. Mam wiele osobistych spostrzeżeń i wniosków dotyczących funkcjonowania na co dzień z chorobą jelita grubego. Propaguję potrzebę suplementacji codziennej diety preparatami probiotycznymi. Uważam, że w dzisiejszej rzeczywistości jest to bardzo wspomagająca metoda w zapobieganiu wielu chorobom.

zobacz www

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *