In vitro, endometrioza, trudny połóg … opowieść mamy Kruszyna. Historia niejednej z nas!

Styl życia |
In vitro, endometrioza, trudny połóg … opowieść mamy Kruszyna. Historia niejednej z nas!

 

Opowieść Mamy Kruszyna:


Wczoraj o północy obudził mnie widok krwi na mojej piżamie. Na tym etapie życia będąc dojrzałą już kobieta przed 40tka widok taki zapewne nie powinien dziwić a jednak…przecież 18 miesięcy temu był mój ostatni cykl menstruacyjny.

Nie był to taki zwykły cykl a cykl, który pamięta się przez cale życie.

To w nim podeszliśmy do in vitro i to on podarował nam naszego upragnionego synka. Malutka Kropeczka stała się Kruszynem.

Wielkie marzenie stało się rzeczywistością!

Zatem niech będzie to historia o Kruszynie i jego drodze do nas. A ujmując temat najprościej, niech będzie to historia walki o normalny, zdrowy cykl menstruacyjny którego praca i funkcje owocują cudem życia!

Krew kobiety jest tak silnym symbolem naszej witalności … a zdrowe kobiety nawet się nad tym nie zatrzymują.

Dla mnie w nocy nagle czas stanął w miejscu. Odkładając kruszyna do łóżeczka po kolejnej sesji karmienia nie wiedziałam jak zareagować. Ostatni raz kiedy widziałam krew było to w 7 tygodniu ciąży i ten widok i kolejne godziny jak i tygodnie  wiązały się z największym strachem jakiego doświadczyłam ale i tez nadzieją,  że jednak damy radę, że i moja ciąża będzie miała swój happy end.

Krew to symbol mojej walki o Kruszyna ale tez o normalność, szanse na życie bez bólu. To tak dobrze znane marzenie każdej dziewczyny z endometriozą

Wczoraj cykl menstruacyjny wszedł w moje życie bez fanfarów, bólu i strachu, przyszedł po cichu w środku nocy mimo wszystko niespodziewanie.

9 miesięcy po porodzie moje ciało, tak jak w ciąży, miało czas dojrzeć do czegoś nowego czyli do powrotu mojej kobiecości.

Tej nocy opierając się o męża uroniłam łzę bo z ta pierwsza kropla krwi skończył się oficjalnie czas połogu a ja odzyskałam moje ciało dla siebie.

Znowu jestem w teorii kobietą.

Jestem matką. Na to słowo czekałam kilka lat. 

Co czuje – przede wszystkim ogrom miłości, szczęścia, wdzięczności ale mam tez w sobie dużo pokory i spokoju. Okres największego zmęczenia na szczęście mam już za sobą! Dziś mam wrażenie ze moja ciąża to nie 9 miesięcy ale dobrych parę lat…bo nie mogę tak łatwo przekreślić lat poprzedzających ciąże.  Były one podwalina do tego pięknego stanu.

To właśnie przez niepłodność bałam się afiszować swoja ciążą. Jak ja to miałam w zwyczaju mówić „ogarnia nas radość pod pierzynka”.

Z zazdrością patrzyłam na koleżanki co emanowały radością bycia w ciąży.  A my w tym samym czasie ogromnie się cieszyliśmy ale lata  z niepłodnością i z endometriozą nauczyły nas przed wszystkim dużej pokory i trzymania emocji pod kontrola. Tak na wszelki wypadek.

Do końca ciąży czekaliśmy w lekkim napięciu do tego stopnia ze synka pokój dopiero teraz urządzamy bo możemy w końcu wylewać ta nasza miłość, która tak długo była tłumiona.

Wraz z powrotem cyklu przyszedł koniec pewnego etapu w moim życiu. A mi się podobała ta cisza menstruacyjna i czerpałam z niej sile na kolejne miesiące!

To chyba taka ironia losu, ze ostatnie lata spędziłam na walce o to, by ten cykl był regularny, zdrowy a dziś pisze ze jego brak mi się po prostu podobał.

Jestem bardzo świadoma, że endometrioza mimo spoczynku prędzej czy później zaatakuje, zwłaszcza jeśli nie wrócę do stylu życia sprzed ciąży.

Ciąża i połóg rządzą się swoimi prawami. A studiowanie ciała kobiety zajęło mi przecież parę lat!  Wszystko po to, by rozumieć swoje ciało, by łączyć  kolejne symptomy i na końcu reagować wtedy kiedy trzeba i przychodzić mojemu ciału z pomocą.

Endometrioza to choroba nieuleczalna a walka z nią toczy się na wielu płaszczyznach naszego ciała. Dopiero takie wyzwanie jakim jest ciąża, pokazuje prawdziwy obraz tzw zniszczeń.

Wszystkie jesteśmy przyzwyczajone do bólu, do problemów z jelitami i mogłabym tu wymieniać całą listę objawów endo…

Ale to właśnie w  połogu miałam wrażenie, ze moje ciało nagle się sypie…a przecież byłam na tą ciąże bardzo dobrze przygotowana. Nie tylko endometrioze miałam pod kontrola ale przede wszystkim przygotowane ciało “atletki”.

Rzadko się o tym pisze, wiec chce to napisać nie oszukujmy się, my kobiety walczące z chorobami kobiecymi nigdy nie będziemy startować z pozycji wyjściowej znanych nam celebrytek czy zwyczajnie kobiet “zdrowych”

 

My walczymy od początku do końca. Najpierw z chorobami, czasami z niepłodnością, potem by przejść przez ciążę bez komplikacji a na koniec by okres połogu pozwolił nam kolejny raz na w miarę normalne macierzyństwo.

Nasze historie to historie szczęścia przez łzy, dużej pracy, wyrzeczeń ale tez i dużej siły i wytrwałości.

Cud życia to przede wszystkim zdrowe ciało kobiety. To jej zdrowy cykl. Będąc częścią różnych społeczności internetowych bardzo często widzę, jak kobiety nie są po prostu gotowe.

Ich ciała to jedno a emocje to drugie. Podchodząc do in vitro, mimo endometriozy i niepłodności, czułam się jak zdobywca Mount Everstu. Zawalczyłam o zdrowie i tą walkę wygrałam! żyłam bez bólu a moje ciało jak i dusza były odbiciem yin i yang. Czułam się silna, sprawna, szczęśliwa i spełniona.

Na mojej drodze spotkałam właściwe osoby we właściwym czasie, które prowadziły mnie za rękę do celu oferując narzędzia do pracy nad ciałem, po to, bym mogła któregoś dnia spełnić to największe marznie. Tak zostałam mama.

Akupunktura do dziś stanowi integralna część naszego rodzinnego już życia. Dziś nie tylko ja ale i mój mąż zwracamy się po pomoc w rożnych sytuacjach zdrowotnych, mając świadomość  tego,  ze ciało w ujęciu medycyny chińskiej wymaga innego podejścia.

Joga- na razie w okrojonym stanie wróciła do mojego życia ale to już na zawsze moja pasja. Dzięki jodze krótki poród naturalny był możliwy mimo piętrzących się komplikacji.

Dziś teoretycznie moje ciało wraca do normalności a ja kolejny raz uczę się być na nowo kobietą, tym razem już w roli matki.

 

Wraz z tym cyklem zamykam tez rozdział niepłodności by moc oddać się rozdziałowi pod tytułem macierzyństwo

 

 

Karolina




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *