Fajerwerki, zimne dreszcze i iskierki nadziei, czyli mój coming out

Emocje |
Fajerwerki, zimne dreszcze i iskierki nadziei, czyli mój coming out

Stało się! Odpaliłam portal Women’s Matters i umieszczam pierwszy wpis. Ekscytacja, niemal fajerwerki, ale też lęk. Czuję całe spektrum emocji.

Ale to Ty powodujesz u mnie szybsze bicie serca – czytelniczka, dla której postanowiłam wyjść z szafy. Pozwól, że opowiem Ci, jak do tego doszło. Dlaczego zmieniło się moje postrzeganie kobiecości? Możliwe, że masz podobne doświadczenia.

Wstyd, poczucie niepełnosprawności i bycia gorszą. To uczucia doskonale mi znane. W końcu nazwane! Przyglądam się im od dłuższego czasu. Nawet akceptuję, a przez to miejsce, mam nadzieję pożegnać się z nimi. Skąd się wzięły? Z dysfunkcji, których dostarcza mi choroba – endometrioza.

Przyznaję się przed sobą – mam prawo do słabości!

Dałam sobie przyzwolenie na te uczucia. Teraz uczę się o nich głośno mówić. Opowiadać innym, że choruję, źle się czuję, boli, nie mam siły. Bez wstydu i wyrzutów sumienia. Jeśli wiem, że nie dam rady lub nie mam na coś ochoty – odmawiam. Jakiś czas temu, nie do pomyślenia. Zagłuszałam wszystkie sygnały wysyłane przez ciało. Bo nasza codzienność tego wymaga. Bycia efektywnym, sprawnym, silnym i omnipotentnym. Gdzie jest miejsce na słabość, odpuszczanie i bycie niewystarczającą? Nie dawałam go sobie. Wstydziłam się powiedzieć, że cierpię, okrutnie boli i potrzebuję wolne w pracy. Wolne z powodu okropnej kobiecej słabości – bólu menstruacyjnego (!). Wstydziłam się głośno powiedzieć, że idę do szpitala na badanie drożności jajowodów, laparoskopię czy inseminację. Gdy o tym pomyślę, mam zimne dreszcze na plecach.

A po drodze… walka z piętnem niepłodności

Jednak prawdziwym sprawdzianem było dla mnie wyzwanie, jakim okazała się niepłodność. Kolejne ciąże wokół, a ja czuję te spojrzenia i słyszę pytania, później już milczenie. Zawodzę – tak właśnie myślałam. W klinice leczenia niepłodności pierwszy raz spotkałam się z kobietami takimi jak ja. Ale nawet tam kobiety unikają nawzajem swojego wzroku. Bo się wstydzą. Lekarz, dając mi leki stymulujące mówi, że jak schowam je w torebce to w poczekalni nikt ich nie zobaczy. Przecież tam siedzą kobiety takie jak ja! Więc czego mają nie zobaczyć?

Chcę przełamać tabu wokół kobiecych dolegliwości

Społeczne milczenie, nieumiejętność rozmów o sprawach trudnych i niewygodnych, wcale nie pomaga w przyznawaniu się do swoich słabości. Nie jest w tonie. Milczymy. Zamykamy się w chorobie i dolegliwościach. A to zamknięcie tylko pogłębia problem. Kto słyszał, czym są mięśniaki, endometrioza, PCOS, Hashimoto, problemy hormonalne? Z jakimi dolegliwościami borykają się kobiety? Ból, uderzenia gorąca, bezsenność, rozdrażnienie, problemy z jelitami, metabolizmem, chroniczne zmęczenie, zaburzenia nastroju, omdlenia, torbiele. Kobiece fanaberie? Nie. To realne, bardzo poważne problemy, które mają swoje źródło. I należy im się przyjrzeć.

Głośno mówię o trudnych emocjach i akceptacji choroby

Portal Women’s Matters to kontynuacja mojego zwrotu, który nastąpił jakiś czas temu. Tym miejscem daję sobie przyzwolenie na głośne wypowiedzenie i uwolnienie się od wstydu, poczucia bycia gorszą, przekonań, które nie należą do mnie. Jest to trudne doświadczenie, ale kojące. Wiem, że mnóstwo kobiet czuje się zagubionych. Utknęły w którymś momencie życia i nie mogą pójść do przodu. Zajść w ciążę, poradzić sobie z bólem, zaakceptować własne ciało czy realizować swoich potrzeb. Każda z nas ma inne ograniczenia, ale towarzyszą nam podobne emocje. A przyjrzenie się im potrafi naprowadzić na właściwą ścieżkę i osiągnąć upragniony cel.

Za mną już dużo pracy. Lubię ten kierunek. Pierwszy raz czuję, że jest właściwy. Wiem, że powiedzenie głośno i zaakceptowanie swojej choroby, oraz wszelkich dysfunkcji z nią związanych, daje nam przewagę. Pozwala walczyć z zakodowanymi, błędnymi przekonaniami. Daje nam siłę. Daje nam zrozumienie i odwagę do zmiany.

Zachęcam do głębokiej zmiany i odkrycia wszystkich atrybutów kobiecości

Zmiana rozpoczyna się głęboko w nas. Pierwszym krokiem do pozytywnej przemiany jest zwerbalizowanie doświadczeń, emocji i pozwolenie sobie na pełne ich odczuwanie. Jest to uwalniające doświadczenie. Przychodzi wtedy zrozumienie i akceptacja. Ta część procesu już za mną. Akceptuję moją chorobę. Czuję, że daje mi szanse odkryć to, co zostało zepchnięte. Pozwala mi odnaleźć kobiecość, ze wszystkimi jej atrybutami. Pozwala odnaleźć w nich mądrość, intuicję, siłę i odwagę. Uczy stawiać granice i kształtuje świadomość ciała.

Mam ogromne pragnienie, że Women’s Matters poruszy do zmiany i Ciebie. To moja iskierka nadziei, dla której warto wyjść z szafy.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *