Dlaczego zamiast walczyć z ciałem, lepiej go posłuchać?

Styl życia |
Dlaczego zamiast walczyć z ciałem, lepiej go posłuchać?

„Bolesne miesiączki? To znaczy, że wszystko funkcjonuje prawidłowo!”, „Taka Pani uroda”, „Zajdzie Pani w ciążę to przejdzie”. Te i wiele innych stwierdzeń usłyszałam na przestrzeni lat podczas wizyt lekarskich. Brzmią dla Ciebie znajomo?

Na szczęście są dla mnie już tylko ironicznym wspomnieniem. Zamieniłam je na budujące: „Odzyskaj świadomość swojego ciała i własnych możliwości. Poczuj wolność. Pozwól sobie być kobietą!”.

Każda rozmowa z ginekologiem wyglądała podobnie. „Rozchwianie? Przecież to normalne przed miesiączką”. Kolejne wizyty utwierdzały mnie w przekonaniu, że tak ma być. Przecież urodziłam się kobietą i mam okres. Musi boleć. Dlaczego przy tym mdleję, oblewa mnie zimny pot i mam dreszcze?! Czuję się, jakbym co parę tygodni przechodziła ciężką chorobę, po której nie mogę się pozbierać, a na horyzoncie już kolejny wykańczający epizod? Te pytania pozostawały wciąż bez odpowiedzi. Za każdym razem wychodziłam dzierżąc w dłoni receptę na tabletki hormonalne. Jako moją „broń”. Tabletki były moją maskownicą przez ładne kilkanaście lat, zmieniałam tylko ich rodzaj. Dziś jak o tym myślę, wciąż nie potrafię tego skomentować.

Długo w te stwierdzenia wierzyłam. W końcu przecież przyzwyczajasz się do bólu i do dyskomfortu (sic!). Staje się normą, że masz względnie AŻ jeden tydzień w miesiącu normalnego funkcjonowania. Bo przez resztę zmagasz się ze swoim ciałem. Bierzesz silne leki przeciwbólowe, po których zaczyna boleć Cię żołądek. Chodzisz nieprzytomna. Jest ci niedobrze. Nie możesz stać. Nie możesz spać. Kolejne na celowniku są jelita. Zaczyna Cię wewnętrznie skręcać. Czujesz się bezpiecznie już tylko w pobliżu toalety. Do tego pojawia się PMS ze wszystkimi atrakcjami i bomba wybucha! Ciało napięte. Permanentny stan walki. Żyjąc w przekonaniu „taka moja uroda”, pędzisz dalej. A poczucie frustracji i gniewu na własne ciało narasta.

Mądrość ciała – ono tylko próbuje zwrócić Twoją uwagę

Otóż, to nieprawda, że ból jest normalny! Złe samopoczucie, PMS, obniżone libido, chroniczne zmęczenie, wzdęcia, rozchwianie i w końcu wspomniany przeze mnie ból (głowy, macicy, jajnika, żołądka, jelit) – te i wiele innych objawów, to są sygnały, na które należy reagować. Sygnały wysyłane przez ciało, które daje nam znać, że jakiś obszar nie działa prawidłowo. Mądrość natury. Równowaga została zaburzona. Ignorując je doprowadzasz do kolejnych kłopotów.

Maskując symptomy bez zrozumienia przyczyny
brniesz w kolejne dolegliwości.

W końcu stajesz się wyczerpana i bezsilna. Tak naprawdę tylko od Ciebie zależy, na którym z etapów przystaniesz. Czy na etapie dolegliwości czy przewlekłej choroby?

Ja pobiegłam za daleko. Endometrioza zagościła na dobre. Ze wszystkimi swoimi bagażami. Unieruchomiła moje jelita i miednicę, wytworzyła torbiele i nacieki, przyczyniała się do stałego bólu i uniemożliwiała zajście w ciążę. A przecież o wiele prościej było się wsłuchać w język objawów, gdy tylko się pojawiły.

Nasze kobiece organizmy podlegają cyklicznym zmianom. Czas to zaakceptować i odnaleźć w tym utraconą siłę. Nie walcz z tym, nie maskuj. Dotarłam do momentu, w którym dziś publicznie, dziękuję mojej macicy za to, że zawróciła mnie na drogę synchronizacji z istotą kobiecości ☺!

Holistyczne spojrzenie, czyli nie tylko na macicę…

Każda z nas jest inna. Każda kobieta ma indywidualny genotyp, osobowość, biochemię. Każdą z nas charakteryzują indywidualne uwarunkowania. Wzrastałyśmy w różnych środowiskach, mamy więc inne doświadczenia życiowe. To wszystko składa się na indywidualne potrzeby zdrowotne. Oznacza to, że nie u każdej z nas, np. z identycznymi predyspozycjami genetycznymi, ujawni się dana choroba. Takie spojrzenie charakteryzuje podejście holistyczne. Analizuje jak jesz i co jesz, jakie relacje utrzymujesz, jaki tryb życia prowadzisz, w jakim środowisku przebywasz. Jakie doświadczenia masz za sobą. Nie tylko Ty, ale też Twoi bliscy. Medycyna integralna nie przygląda się poszczególnym narządom osobno, ale patrzy na kobietę w całości – jako jedność. Organizm to system połączonych organów i gruczołów, ściśle współpracujących ze sobą, a jego główny zadaniem jest dążenie do równowagi, czyli zdrowia. Jeżeli któryś z elementów funkcjonuje źle, inne organy starają się wykonać tę pracę. Na tym etapie pojawiają się odczuwane przez nas dolegliwości – ból, niestrawność, złe samopoczucie. Zignorowane, doprowadzają do nadwyrężenia i osłabienia całego systemu. W konsekwencji pojawia się choroba.

Emocjonująca podróż do źródeł choroby

Podejście holistyczne skupia się na szukaniu przyczyn problemu. Często nieoczywistych, latami zaniedbywanych. Choroba ma wiele źródeł. Od fizycznych (geny, dieta, tryb życia), po psychologiczne/ emocjonalne, jak stres, traumy z dzieciństwa, przekonania, niewypowiedziane emocje. Te z kolei powodują blokady energetyczne w naszym ciele.

Choroby i dolegliwości natury ginekologicznej są
często sygnałem wyparcia własnej kobiecości.

Są określane mianem „ kobiecości, która boli”. Zablokowana energia w obrębie miednicy to często fizyczna manifestacja stłamszonej kobiecej kreatywności. Ten obszar kobiecego ciała to miejsce twórczości – dosłownie i w przenośni. Obszar, z którego rodzą się dzieci, relacje, związki, praca twórcza.

Ciało Twoje – partnerstwo absolutne!

Utarło się we współczesnym świecie, że zdrowie utożsamiamy ze szczęściem, a chorobę z porażką. Holistyczny wgląd pozwala spojrzeć inaczej.

Choroba to sygnał do zmiany. To nie ułomność.
To szansa na odnalezienie siebie – jako kobiety, którą się urodziłyśmy.
Na akceptację, w której jest potężna siła.

Bioindywidualność każdej z nas nakłada obowiązek odkrywania i budowania własnej samoświadomości. Odkrycia swojego unikalnego języka ciała. Nikt za nikogo nie wyzdrowieje. Każda z nas ten proces nauczania musi przejść sama i w swoim tempie. To potężne, uzdrawiające kroki. Nie każda jest gotowa, żeby zmierzyć się z głęboko tkwiącymi problemami. Jeżeli tak się czujesz, to poczekaj na odpowiedni czas. Ale pozostań czujna i otwarta. Obserwuj swoje reakcje, zwróć uwagę, co się wtedy dzieje z Twoim ciałem. Odpuść napięcie. Pozwól sobie popłynąć. Zaufaj swojemu ciału. Masz szanse realnie wpływać na własne zdrowie! Zacznij od prostych kroków – zmiana diety, trybu życia. To już jest bardzo wiele.

Jaki styl życia jest najlepszy dla Twojego organizmu?

To kwestia indywidualna, Są jednak pewne uniwersalne czynniki. Zobaczysz, że brzmią znajomo i towarzyszą Ci na co dzień. Warto się im uważnie przyjrzeć. Na jakość życia składają się: dieta, odpoczynek, praca, relacje, ćwiczenia, sen, środowisko. Wszystko pozostaje kwestią Twojego wyboru. Jednak, żeby dobrze wybrać, potraktuj siebie z miłością. Dowiedz się, o co prosi Twoje ciało. Tempo życia, wymagania i strach odłączają nas od naszych ciał. Takie zachowania prowadzą m.in. do diety ubogiej w składniki odżywcze, zbyt szybkiego jedzenia czy przejadania się. Twoje organy nie wiedzą, co robić ze związkami chemicznymi z przetworzonej żywności. Ciało głoduje, bo brakuje mu prawdziwych, przyswajalnych wartości odżywczych, Chce Tobie o tym powiedzieć poprzez sygnały, które wysyła, takie jak: zmęczenie, drażliwość, chwiejność emocjonalna, bóle stawów, głowy czy wzdęcia jelit.

R jak repair

Chciałam podzielić się z Tobą bardzo wartościowym wywiadem z Zuzanną Skalską – „Nowe Społeczeństwo”. Pokrzepiający. Zapowiada koniec ery kapitalizmu, zaczynamy wyhamowywać. Zwracamy się ku pracy z sercem, pasji. Powraca znaczenie lokalności, nawiązywania relacji w społeczeństwie, w którym żyjemy. Do zasady 3R (reduce, reuse, recycle) dołącza jeszcze jedno R – repair. Zamiast kupować wciąż nowe, chcemy naprawiać. To znaczy, że zatrzymujemy się i zwracamy ku własnym potrzebom.

To doskonały moment na zwrócenie się ku sobie. Z całego serca życzę Ci, abyś wsłuchała się w swoje ciało i odnalazła obszar, który domaga się Twojej uwagi.



1 Odpowiedź do “Dlaczego zamiast walczyć z ciałem, lepiej go posłuchać?”

  1. walka z lekarzami

    17.06.2017

    walka z lekarzami to jak walka z wiatrakami w tym kraju. „taka pani uroda” to nie tak zle jak chodzilismy do szkoly, tak kolo 15 roku zycia jedna dziewczynke nekaly wlasnie takie bolesne okresy. nie byla w stanie funkcjonowac wtedy zostala zabrana do ginekologa i wiecie co dostala- ketonal! tak lekarz kazal brac 15 letniemu dziecku ketonal w czasie miesiaczki. to co sie dzieje w tym kraju wola o pomste do nieba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *