Autoagresja organizmu – od jelit do chorób kobiecych…połącz kropki!

Autoagresja organizmu – od jelit do chorób kobiecych…połącz kropki!

Bóle miesiączkowe, torbiele, mięśniaki, chroniczne zmęczenie, bóle stawów, głowy i mięśni, wahania nastrojów, niestabilność emocjonalna, zaburzenia hormonalne…  Co te objawy mają wspólnego z naszymi jelitami?

Dlaczego dzisiejszy model funkcjonowania i odżywiania naraża nas na kobiece dolegliwości? Czy możemy mówić o cichej epidemii chorób natury autoimmunologicznej wśród kobiet?

Zapraszam na rozmowę z Joanną Puciatą, trenerką zdrowia, ekspertem z zakresu holistycznego dbania o siebie.

Joasiu, coraz częściej mówi się o chorobach natury autoimmunologicznej. Czym są choroby z autoagresji i czy możemy zaryzykować stwierdzenie, że dotykają one częściej kobiety niż mężczyzn?

Choroby autoimmunologiczne dotykają w 80% kobiety. Dlaczego? Jak wskazują ostatnie badania, jest to związane z naszą wewnętrzną budową chromosomową i naszą reakcją na sytuacje stresowe.

Żyjemy w czasach, w których kobieta spełnia wiele ról – oczekuje się od niej, że nie tylko się z nich wywiąże, ale również zaimponuje karierą, idealnie czystym domem, codziennie przygotowanym obiadem i dobrze wychowanymi dziećmi. W dzisiejszych czasach kobieta ma również ambicje i możliwości realizować siebie. Często realia z tymi dążeniami kolidują. Pogodzenie własnych pragnień oraz oczekiwań zewnętrznych oraz nieumiejętność wyboru powoduje u kobiet frustrację.

To powoduje permanentny stres, który zmniejsza ilość dobrych bakterii i obniża naszą odporność. Układ odpornościowy zaczyna atakować swoje własne tkanki, uważając je za wroga.

Kobiece choroby to dziś prawdziwa epidemia. Miliony kobiet cierpią na PCOS, Hashimoto, endometriozę, mięśniaki macicy, problemy z nadnerczami. Co jest przyczyną takiej liczby schorzeń i czy uważasz, że choroby te mają wspólne źródło?

Aby choroba typu autoimmunologicznego mogła się rozwinąć musi być spełniony jeden lub oba czynniki: uwarunkowania genetyczne lub  toksyczne środowisko.

Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, nasze DNA składa się w 50% z kodu ojca i w 50% z kodu matki.

Każde z nich ma jakiś procent zdrowych komórek w swoim „banku”. Załóżmy, że matka ma 60%, a ojciec ma ich 40% (ich procenty są wynikiem genów uzyskanych od swoich rodziców, naszych dziadków), czyli nie rodzimy się z genami w 100% doskonałymi. Nasze odziedziczone konto zdrowia w chwili narodzin ma określony stan i wynosi np. 60%.

Rodzimy się z pewnymi predyspozycjami. To również dotyczy sposobu myślenia i naszych reakcji, które także są genetycznie zakodowane

Do tego dochodzi otoczenie – środowisko, począwszy już od okresu zapłodnienia. Podczas badania biorezonansowego cofamy się często do okresu zarodkowego, by zorientować się, czy było się dzieckiem chcianym, czy niechcianym, czy ciąża była radosna, czy była emocjonalnie ciężka. To wszystko ma wpływ na naszą immunologię.

Kolejny etap to sposób narodzin. Poród poprzez cesarskie cięcie omija bardzo ważny moment przekazania dziecku dobrych bakterii znajdujących się w kanale rodnym pochodzących z mikrobiomu matki. To też należy do stresorów środowiskowych.  Niestety, coraz częściej propaguje się łatwiejszy poród dla lekarzy poprzez cesarskie cięcie.

Do końca życia czerpiemy już z naszego niepełnego konta zdrowia uzyskanego od rodziców. 

Za każdym razem, gdy jemy przetworzoną żywność, spożywamy dużą ilość cukru, soli, gdy mało się poruszamy, płytko oddychamy, przeżywamy stres fizyczny i emocjonalny (toksyczne związki, praca, agresywni rodzice, traumatyczne przeżycia, niemożność zapomnienia i wybaczenia), żyjemy w pośpiechu, oddychamy skażonym powietrzem lub pijemy zanieczyszczoną wodę, nadużywamy antybiotyków i leków, nasze konto maleje

Podstawą chorób natury autoimmunologicznej są uwarunkowania genetyczne i stresogenne środowisko. 

Nie jesteśmy w stanie zmienić naszego kodu DNA, ale często możemy zapanować nad stresem i otaczającym środowiskiem, tym samym nie pozwalając na uaktywnienie się pewnych komórek genetycznych.

Przykładem, którym się posłużę, są geny odpowiedzialne za celiakię lub nietolerancję glutenu (non-celiac gluten sensitivy NCGS), tj. DQ2 lub DQ8. Obecnie ponad połowa ludności na świecie posiada jeden z tych dwóch genów. Samo posiadanie genu niekoniecznie oznacza, że będzie on aktywny. Jego uaktywnienie często zależy od naszego stylu życia i sposobu myślenia (pozytywne/negatywne, jestem samotny w swoich poczynaniach/ jestem zawsze wsparty, nie jestem odosobnioną jednostką a częścią wielkiego i wspaniałego wszechświata i pełnię w nim niezastąpione role).

To właśnie niewłaściwy styl życia i czynniki stresogenne są elementem spustowym dla uaktywnienia się danego genu i pojawienia się choroby

Wiele tysięcy lat temu Hipokrates powiedział: „Zdrowie zaczyna się w jelitach”. Czy rzeczywiście pierwszy krok w powrocie do zdrowia przy dolegliwościach kobiecych to wzmocnienie funkcji jelit? Czym jest przeciekające jelito? Jaką rolę odgrywa prawidłowa flora bakteryjna?

Hipokrates miał rację, co dziś jest udowodnione badaniami naszego microbiomu. Jesteśmy w 90% bakterią, a tylko w 10% człowiekiem.

Nasz układ odpornościowy mieści się w jelicie.

Jego prawidłowe funkcjonowanie zależy od ilości i jakości flory bakteryjnej, którą obecnie skutecznie wyplewiamy stresem, genetycznie modyfikowanym jedzeniem, cukrem, lekami, antybiotykami, chemikaliami, środkami czyszczącymi.

Odpowiednia flora bakteryjna oznacza życie. Odpowiednia to znaczy 80% tzw. dobrych bakterii i 20% tzw. złych, ale potrzebnych.

Zakłócenie tej proporcji obniża sprawność układu immunologicznego, a to ma bezpośredni wpływ na nasze zdrowie i reakcje. To w jelitach, a nie w mózgu produkujemy 95% serotoniny, czyli nasze poczucie radości bierze się ze zdrowego jelita, a depresja ma swój początek w chorym jelicie.

W przeciekającym jelicie błona śluzowa jest osłabiona poprzez nieodpowiednią ilość korzystnej flory bakteryjnej (przeciekającym jelicie zobacz tutaj). Osłabienie to powoduje nieszczelność i przeciekanie do krwioobiegu nieprzetworzonych na mniejsze molekuły żywności.

To wywołuje stan zapalny, reakcje samoobronne organizmu i rozwój chorób z autoagresji.

Dodatkowo rozwijają się różnego rodzaju pasożyty, bakterie i grzyby, jak np. Candida.

Każdy człowiek, niezależnie od płci, musi dbać o swoją florę bakteryjną i jej codzienne dokarmianie zdrową, świeżą żywnością, warzywami, probiotykami czy kiszonymi produktami.

Czym jest nietolerancja pokarmowa i jak rozpoznać jej symptomy?

Nietolerancja pokarmowa to traktowanie danego pokarmu przez nasz organizm jako wroga i wywołanie ataku. Przy alergii ten atak jest dobrze widoczny i zazwyczaj natychmiastowy. Niekiedy może być nawet śmiertelny – jak w przypadku reakcji anafilaktycznej (np. często spotykanej przy orzeszkach ziemnych, ale nie tylko).

Natomiast nietolerancja pokarmowa to reakcja spowolniona, często mało widoczna, powodująca tzw. cichy stan zapalny.

Cichy, bo wewnętrzny, często objawiający się bólem głowy lub kości, chorą wątrobą, zanikiem mięśni.  Dawniej myślano, że objawy są tylko w jelicie cienkim, a one są tam, gdzie jest nasz słaby punkt.  U jednych może to być ból mięśni, a u kogoś innego mogą to być stany depresyjne, objawy skórne (łysienie lub łuszczyca) czy niedoczynność tarczycy.

Jest to efekt domino, ponieważ problemy układu pokarmowego rzutują na wszystko.

W momencie obniżonej możliwości przetrawienia żywności, automatycznie zostaje obniżony poziom żółci, enzymów trawiennych wytwarzanych przez trzustkę oraz kwasu żołądkowego. To z kolei powoduje obniżenie możliwości filtrujących wątroby czy zator w układzie limfatycznym. Limfa jest odpowiedzialna za odprowadzanie toksyn z organizmu. Zalegające treści są pożywką do rozwoju patogennych organizmów.  Wytwarza się błędne kolo.

Czy możemy wyjaśnić, dlaczego kobiety borykające się z chorobami natury ginekologicznej powinny wyeliminować ze swojej diety: nabiał, pszenicę (gluten), cukier i mięso?

Nabiał (zwłaszcza kazeina w postaci pasteryzowanej i homogenizowanej), gluten i mięso są bardzo trudne do strawienia. W momencie obniżonej funkcji układu immunologicznego mamy również obniżoną zdolność wytwarzania przez trzustkę odpowiedniej ilości enzymów trawiennych, które odpowiadają za rozkład złożonych składników pokarmowych na proste. Mamy również obniżoną ilość żółci, dzięki której trawimy tłuszcze oraz kwasu solnego,  który zabija patogeny i bakterie.

W sytuacji, kiedy mamy upośledzoną funkcję układu immunologicznego, musimy pozwolić naszemu organizmowi na samoregenerację poprzez uwolnienie go od skupiania całej energii na trawieniu treści, z którą sobie nie radzi i skierowanie jej na procesy odnowy.  

Nabiał, gluten i mięso są nie tylko ciężkostrawne, ale też zakwaszają nasz organizm.  W organizmie o pH alkalicznym choroby nie są wstanie przeżyć, natomiast rozwijają się tam gdzie pH jest kwaśne. Dodatkowo zwierzęta karmione są zbożem zawierającym gluten oraz faszerowane antybiotykami i hormonami. To powoduje dalszy rozwój stanu zapalnego. Peptydy zawarte w glutenie (pszenica, pęczak, żyto), wywołują u wielu osób stan zapalny organizmu, który przyczynia się do rozwoju chorób natury autoimmunologicznej.

Cukier powoduje rozwój bakterii i niszczenie flory bakteryjnej jelita. Jest również sprawcą poważnych zaburzeń hormonalnych.  Żywność przetworzona, o dużej zawartości cukru, powoduje nagły wyrzut insuliny przez trzustkę. Zadaniem insuliny jest obniżenie poziomu cukru we krwi i przeniesienie go do komórek, gdzie może być użyty jako źródło szybko dostępnej energii lub przechowywany na później, gdy zapasy we krwi się wyczerpią.

Cukier na początku jest przechowywany w wątrobie w formie glukozy – glikogenu i stąd czerpiemy energię, gdy np. nie jedliśmy nic przez kilka godzin. Nadmierna ilość cukru przekraczająca pojemność wątroby powoduje przetworzenie go na tłuszcz.

Funkcją kortyzolu wytwarzanego przez nadnercza jest przeniesienie cukru w formie glikogenu z wątroby do krwiobiegu. Gdy poziom insuliny się podnosi, poziom kortyzolu również rośnie, by cukier (glikogen) rozprowadzić do komórek, regulując w ten sposób jego poziom we krwi.

Kiedy spożywamy przez cały dzień żywność przetworzoną – bogatą w biały cukier, prosty do przetrawienia, czyli o szybkim dojściu do krwiobiegu – powoduje to skoki insuliny i kortyzolu, które doprowadzają do szybkiego obniżenia poziomu cukru we krwi.

Mamy szybki przypływ energii, po którym następuje jej równie szybki spadek.

Przekłada się to bezpośrednio na funkcjonowanie tarczycy, ponieważ nadmierne wytwarzanie kortyzolu przez nadnercza  pobudza stresogenną reakcję, tzw. fight or flight (walcz lub uciekaj), powodując z czasem jej niedoczynność.

Ważne jest, żeby spożywać produkty bogate w cukry złożone (owoce, warzywa, zboża), które nie powodują skoków insuliny i kortyzolu. To zapewnia uregulowany poziom cukru we krwi przez cały czas.

W grupach EndoPositive działających również w Polsce, propagujemy tryb życia bezglutenowy, wykluczający nabiał, mięso i cukier. Widzimy wielką poprawę w eliminacji bólu, zaniku cyst i torbieli. Ponowne wprowadzenie do diety np. glutenu często powoduje nawrót migren i bólu. Szerzej poruszam ten temat w mojej publikacji nt. glutenu, która już wkrótce zostanie przetłumaczona na język polski.

Syndromem współczesnych kobiecych dolegliwości jest nieustępujące zmęczenie. Jak sobie z nim radzić?

Zawsze rozpoczynamy od zmiany diety. Czyli wyeliminowanie żywności powodującej stan zapalny (nabiał, gluten, mięso, cukier), o czym już mówiliśmy. Permanentny stan zapalny w organizmie przyczynia się również do wahań kortyzolu. To z kolei powoduje osłabienie pracy nadnerczy, stąd uczucie zmęczenia.

Zamiast serwować sobie kolejną dawkę kofeiny, należy zrewidować dietę.

Spożywać pokarmy, które nam służą, bogate w białko (na początku roślinne), bogate w błonnik i witaminy. Bardzo ważne jest poznanie produktów, których nasz organizm nie toleruje (robiąc badania krwi).

Czy, jeśli przestrzegamy diety i utrzymujemy  właściwe nawyki żywieniowe, to niezbędna jest również suplementacja?

Jak najbardziej. Przy uszczerbionych kosmkach jelitowych mamy utrudnione wchłanianie witamin i minerałów, zwłaszcza witaminy B12 (stąd wielkie zmęczenie), cynku, magnezu, żelaza. Przy chorobach autoimmunologicznych dieta jest pierwszym krokiem, wprowadzenie enzymów trawiennych, witamin i probiotyków jest drugim – ten może trwać latami.

Chorobom kobiecym, o których tutaj mówimy, często towarzyszy problem z zajściem w ciążę. Czy w swojej praktyce obserwujesz przypadki, gdy zmiana nawyków żywieniowych, oczyszczenie i odżywienie organizmu oraz zmiana sposobu myślenia, doprowadziły do uzyskania ciąży?

Tak. Wiele kobiet zachodzi w ciążę po odstawieniu glutenu, ziołowemu oczyszczeniu organizmu, jego wzmocnieniu, odnowie microbiomu i często dodatkowej manipulacji chiropraktycznej.

Bardzo ważny jest sposób myślenia.

Przebaczenie wszystkim, którzy nam wyrządzili krzywdę, pokochanie i polubienie samego siebie, samodyscyplina. Otaczanie się ludźmi, którzy nas wspierają, a nie uważają za szaleńców, jest tu niesamowicie ważne. Sama dieta to pierwszy krok i często najłatwiejszy.

Wielu kobietom czytającym naszą rozmowę na pewno nasuwa się pytanie „ od czego zacząć?” Czy możesz podać żelazne zasady diety, które pomogą odnaleźć się osobom początkującym.

Zawsze zaczynamy od eliminacji glutenu, nabiału, mięsa i cukru. Po oczyszczeniu organizmu, a najlepiej po badaniach typu IgA (na nietolerancje), niektóre kobiety mogą spożywać nabiał w postaci kefiru, jogurtu, surowego sera z mleka krów pasionych na łące lub od kozy. Jedynie gluten posiada tzw. komórki pamięci B (memory B cells), które powodują, że cierpiący na choroby autoimmunologiczne powinni go odstawić na zawsze. Mięso również jest odstawiane tymczasowo. Później spożywane w niewielkich lub nikłych ilościach, ze sprawdzonych źródeł. Jeżeli te ilości są nikłe muszą być podane dodatkowe roślinne formy białka.

Zmiany, o których rozmawiamy wymagają również przewartościowania sposobu myślenia. Jak wytrwać w zdrowych nawykach i nie powrócić do starych przyzwyczajeń?

Jest to kwestia samodyscypliny i wsparcia. Tematyczne grupy wsparcia świetnie działają na psychikę. Na przykład w EndoPositive kobiety wzajemnie się inspirują pomysłami na kolację, czy są dla siebie wsparciem w dolegliwościach. Sama przynależność dodaje im radości i chęci do zmian.

Samemu nie jest łatwo, zwłaszcza jeżeli gluten (zawiera substancje opiatopodobne) powoduje uzależniające reakcje w mózgu, wtedy organizm wręcz domaga się kromki chleba.

Tak samo jest z cukrem. Odstawienie cukru powoduje jego pragnienie, ponieważ patogeny, które się nim żywią (zwłaszcza Candida), zaczynają powoli obumierać. Wydalają z siebie toksyny, krzycząc głośno, że marzą o serniku.

Jeżeli chce się coś w życiu osiągnąć, należy się otoczyć ludźmi, którzy będą nas wspierali, będą nam wiwatowali, krzyczeli, że jesteśmy wspaniali i że się na pewno uda! To dotyczy każdego sukcesu. Niestety ludzie w chorobach autoimmunologicznych często borykają się ze stanami depresyjnymi. Mogą być postrzegani jako niestabilni emocjonalnie. Często taka opinia wychodzi od najbliższych, a tu najtrudniej jest się odciąć. Dlatego otoczenie jest szalenie istotne.

Wsparcie i samodyscyplina jest tu fundamentem zmiany.  

 

Jeżeli potrzebujesz wsparcia, porady jak się odżywiać – napisz, chętnie Ci pomogę kontakt@womensmatters.pl

 

 



Joanna Puciata

Założycielka Heal ‚N Glow, Holistic Health Coach, Dyplomowany Gluten Practitioner i Ekspert z Zakresu Holistycznego Dbania o Siebie. Pracuje z osobami z całego świata, które cierpią na problemy trawienne spowodowane stresem oraz nadwrażliwością pokarmową. Joanna prowadzi zajęcia ze studentami Instytutu Integrative Nutrition w Nowym Jorku jak również działa w zarządzie EndoPositive International, organizacji szerzącej świadomość o endometriozie i jej naturalnych metodach leczenia od roku pomagając również kobietom z Polski.

zobacz www

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *